Za złotą monetę

Tutaj możesz opublikować swoje pierwsze próby prozatorskie. Pamiętaj, że nawet złoto ma swoją próbę, więc warto się sprawdzić.
Regulamin forum
Zaczynasz poznawać światy własnej twórczości? Masz ciekawe wizje? Malujesz otoczenie metaforami? A polonistka nie nauczyła cię właściwie nic, jeśli chodzi o właściwe przelanie myśli na papier? Znasz zasady języka polskiego, lecz nie zawsze je stosujesz poprawnie?
Ten dział jest dla ciebie!
Nie martw się, nawet Hemingway od czegoś zaczynał. Tutaj możesz opublikować swoje pierwsze próby literackie. Pamiętaj, że nawet złoto ma swoją próbę, więc warto się sprawdzić.
andy
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 39

Za złotą monetę

Post#1 » 11 sie 2017, o 07:44

Za złotą monetę
Opis: 
— Postapokaliptyczne opowiadanie dla nastolatków, gdzieś w świecie MadMax.
— Rozdział pierwszy
— Proszę przede wszystkim o krytyczne uwagi dot. stylu. Zbędne zaimki, zły szyk słów,
nieczytelny przekaz, itp
— Każda konstruktywna krytyka mile widziana!

I
Hans zbudził się o brzasku. Poczuł zaledwie cień młodzieńczej ekscytacji przed wyprawą, a potem dyktowaną przez wyeksploatowane ciało tęsknotę za wygodami, które dziś straci.
Nie był stary, późna trzydziestka. Ale lata spędzone na wędrówkach po tym cholernym świecie zrobiły swoje. Nie narzekał, bo większość ludzi zajmowała się rolnictwem.
Opuścił nogi prosto w ciężkie wojskowe buty pamiętające poprzedni świat i spojrzał na wschód słońca, wdzierający się do pokoju przez wąskie okno. Uwielbiał ten widok. Zawsze, gdy wracał do Berus, wynajmował to mieszkanie. O ilę celę o powierzchni sześciu metrów kwadratowych można tak nazwać.
— Zlecenie czeka — powiedział do siebie, po czym wstał z łóżka i ubrał się w czarne spodnie i kurtkę. Taki ubiór zazwyczaj wystarczał, aby odstraszyć pospolitych bandytów. (Zwykli ludzie nie mieli dostępu do ubrań po służbach specjalnych. Znalezienie tego magazynu trzy lata temu było łutem szczęścia).
Ekwipunek spakował poprzedniego dnia, nie dlatego, że się spieszył. Przyzwyczajenie często kierowało jego działaniem. Tym razem miał aż nadto czasu. Wiedział dokładnie, ile zajmie mu podróż szlakiem na północ. Z Berus dwa miesiące marszu do Rizenhoodu. Tam umówił się ze swoją grupą. Kolejny miesiąc podróży do Quaris. Koniec szlaku, początek piekła.
Idąc na śniadanie, zostawił plecak w pokoju. Nie rozstawał się jedynie z pistoletem — był zbyt cenny i trudny do zdobycia (od prawie stu lat nie wyprodukowano żadnego egzemplarza).
Przechodząc przez majdan Hans obserwował budzącą się do życia osadę. Był październik, więc słońce kończyło wypalać ziemię. Dopiero za miesiąc, wraz z pierwszym deszczem, ludzie przystąpią do pracy na roli i wtedy o tej porze dnia połowa wioski będzie już na nogach.
Hans nie gotował sobie posiłków. Było go stać, aby jadać w gospodzie. Ukrywanie się przed żarem traktował jak wakacje. Jedyny powód, dla którego nie schodził wtedy nad morze, aby cieszyć się prawdziwymi luksusami, był czas. Umowa na artefakty zawsze zawiera bonus za szybsze dostarczenie i karę za opóźnienie. Z Berus bez problemu operował aż do Dalekich Ruin, gdzie mógł zrealizować większość zleceń.
Po dotarciu na miejsce, spostrzegł mężczyznę stojącego przy ladzie. Był odwrócony do Hansa plecami, ale ubiór ze wzorem maskującym, a może po prostu łajdacko przewieszona przez plecy strzelba, nie budziły zaufania. Bandyci, pseudomilicja czy inne dzikie bandy upodobały sobie takie stroje. Choć czasem zwykli podróżni kopiowali ten styl, aby uniknąć zaczepek.
Hans poszedł do lady i machnął ręką na znak, że chce to, co zwykle. Zwróciło to uwagę mężczyzny, który przytrzymał właściciela za ramię i zagadał do niego szeptem. Po chwili ten kiwnął głową i poszedł po jajecznicę, a mężczyzna przysiadł się do Hansa.
— Witam, jestem Artur.
Hans popatrzył spode łba na mężczyznę. To był staruszek, barczysty i krzepki, niemniej z pięćdziesiątką na karku. Do tego ze śmiejąca się twarzą. Każdy, kto przetrwał wiek nastoletni, wiedział, że ludzi należy oceniać ostrożne. Ale na tę chwilę nie wydawał się zagrożeniem. Przypominał szwędacza eksplorującego stary świat w poszukiwaniu śmieci, na których mógł zarobić mały grosz.
— A ja Hans — odparł.
— Wiem. Powiedziano mi, że tutaj znajdę poszukiwacza skarbów. Czekałem od samego rana, bo podobno dziś wyruszasz.
— Nie jestem poszukiwaczem skarbów — rzekł Hans. — Wolę określenie archeolog na zlecenie.
Artur uśmiechnął się, po czym ryknął śmiechem. Autentyczność tego wybuchu rozbawiła Hansa. Lubił wesołych ludzi, z takimi łatwiej się pracowało.
W międzyczasie właściciel gospody przyniósł wyglądającą jak kopiec jajecznicę. Hans zaczął jeść, nie czekając aż mężczyzna się uspokoi.
— Niech ci będzie — powiedział w końcu Artur. — Tak czy inaczej idziesz szlakiem na północ, prawda?
Hans kiwnął głową.
— Dobrze, bo miałbym małe zlecenie. Chodzi o dostarczenie do Rizenhood pewnej rzeczy. Czy byłbyś zainteresowany?
— Na kiedy, jaka waga i za ile?
— Termin to cztery miesiące, wagą się nie przejmuj, a zapłata jest hojna. — Mężczyzna sięgnął za pazuchę, po czym pokazał jednouncjową, złotą monetę.
Hans nie zastanawiał się długo.
— Nie jestem zainteresowany.
— Jak to? — udał oburzenie Artur .
— Płacisz dziesięć razy więcej, niż to zlecenie jest warte.
— Bo jest twardy warunek. — Mężczyzna nie dawał za wygraną. — Przesyłka musi koniecznie i bez szwanku trafić w ciągu czterech miesięcy do Rizenhood. Płacę odpowiednio za żądaną jakość. Nie wynajmę byle przybłędy w wojskowym kamuflażu. Szukałem profesjonalisty, który przy okazji drogi na północ... Rozumiesz.
Ostatnią zdanie Hans puścił mimo uszu. Za zlecenie do Dalekich Ruin miał zarobić trzy złote monety. Teraz myślał, czy naprawdę tak łatwo zdobędzie tę jedną, dosłownie po drodze. W końcu to chciwość i brawura pchnęły go do tego zawodu.
— Gdzie jest paczka? — spytał w końcu.
— Towar — odparł Artur akcentując to słowo. — Jest w Lorez. Powołasz się na mnie, a zapłatę odbierzesz w Rizenhood od razu po dostarczeniu przesyłki.
Hans kiwnął głową.
Lorez nie leżało na szlaku. Oznaczało to stratę tygodnia oraz ominięcie jednej z osad, w której lubił wypoczywać. Nie było to duże poświęcenie, jak za złotą monetę.

Tagi:

Awatar użytkownika
Marian
zaczarowane ostrze
zaczarowane ostrze
Posty: 227

Za złotą monetę

Post#2 » 11 sie 2017, o 11:18

Ciekawie się zapowiada. Poczekam na ciąg dalszy. :smiley:
Kilka uwag:

1. "Nie narzekał. Większość zajmowała się rolnictwem."
Te dwa zdania nie wiążą się ze sobą. A poza tym, "większość" czego zajmowała się rolnictwem: ludności, mieszkańców?
2. "Opuścił nogi prosto w ciężkie wojskowe buty, pamiętające poprzedni świat i spojrzał na wschód słońca, wdzierający się do pokoju przez wąskie okno."
Przecinki przed imiesłowami przymiotnikowymi to nie jest prosta sprawa. Jednak w tym z daniu wydają mi się zbędne.
3. "Przyzwyczajenie często dyktowało jego działanie."
Uważam, że słowo "dyktowało" tu nie pasuje.
4. "Wiedział dokładnie ile zajmie mu podróż szlakiem na północ."
Przed "ile" powinien być przecinek.
5. "Nie rozstawał się jedynie z pistoletem — był zbyt cenny. I trudny do zdobycia (od prawie stu lat nie wyprodukowano żadnego egzemplarza)."
Napisałbym: "Nie rozstawał się jedynie z pistoletem — był zbyt cenny i trudny do zdobycia (od prawie stu lat nie wyprodukowano żadnego egzemplarza)."
6. "Przypominał szwędacza, eksplorującego stary świat w poszukiwaniu śmieci, na których mógł zarobić mały grosz."
Patrz komentarz nr 2. Wyrzuciłbym pierwszy przecinek.
Poza tym, pisze się "szwendacz", a nie "szwędacz".
Serdecznie pozdrawiam :smile:

andy
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 39

Za złotą monetę

Post#3 » 11 sie 2017, o 17:49

Dzięki za wszystkie uwagi!

1. Przed-po: "Nie narzekał. Większość zajmowała się rolnictwem." => "Nie narzekał, bo większość ludzi zajmowała się rolnictwem."

2. Akurat ta reguła gramatyczna to dla mnie czarna magia.

3. Przed-po: "Przyzwyczajenie często dyktowało jego działanie" -> "Przyzwyczajenie często kierowało jego działaniem"

4. Dodany przecinek.

5. "Nie rozstawał się jedynie z pistoletem — był zbyt cenny. I trudny do zdobycia"
- poprawiłem zgodnie z sugestią.
- o dziwo, taką formę miałem na początku, ale wydała mi się zbyt... prosta(:-/)

6. Poprawione obie uwagi (przecinek i szwendacz)
- komentarz: Internet "zna" obie formy "szwędacz" i "szwendacz" i to mnie nabrało.

Pytanie dodatkowe: czy akcja jest poprawnie, zgrabnie prowadzona? Tz. czy czyta się to lekko i płynnie? Tz. gdyby takich rozdziałów było 100, czy czytelnik by się nie męczył?

Awatar użytkownika
Marian
zaczarowane ostrze
zaczarowane ostrze
Posty: 227

Za złotą monetę

Post#4 » 11 sie 2017, o 19:57

andy pisze:Pytanie dodatkowe: czy akcja jest poprawnie, zgrabnie prowadzona? Tz. czy czyta się to lekko i płynnie? Tz. gdyby takich rozdziałów było 100, czy czytelnik by się nie męczył?

Oj, to jest trudne pytanie.
Ja lubię, gdy akcja leci szybko, ale inni mogą być odmiennego zdania.
Tu chyba nie ma proroków. Rosjanie mówią: "pożyjemy, zobaczymy".
Pisz. :smile:

blackrose
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 23

Za złotą monetę

Post#5 » 14 sie 2017, o 15:28

"pseudomilicja, czy inne dzikie bandy" - tutaj niepotrzebny jest przecinek przed "czy"; występuje tu w znaczeniu "lub".
"machnął ręką na znak, że chce to co zwykle." - tu z kolei przeciek powinien być. "machnął ręką na znak, że chce to, co zwykle."
Całkiem przyjemnie się to czyta. Masz ciekawy styl, czekam na więcej :)

andy
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 39

Za złotą monetę

Post#6 » 14 sie 2017, o 20:18

Dzięki za uwagi. Interpunkcja to ciężka sprawa.

Dodano po 3 minutach 25 sekundach:
blackrose pisze: "machnął ręką na znak, że chce to, co zwykle."
Całkiem przyjemnie się to czyta. Masz ciekawy styl, czekam na więcej :)


Może ujawnię moją ignorancję, ale nawet po przemyśleniu nie rozumiem, dlaczego przed "co zwykle" powinien być przecinek.

Awatar użytkownika
Głodzia
zaklęty miecz
zaklęty miecz
Posty: 277
Wiek: 25

Za złotą monetę

Post#7 » 15 sie 2017, o 19:03

Nie wiem dlaczego czarny strój wystarczy, aby odstraszać pospolitych bandytów.
Tekst nie jest zły. Poczekam na ciąg dalszy.
Niebo nad jej głową było tak nieprzeniknione, tak niewyobrażalnie głębokie i bezkresne, że poczuła się malutka i nic nieznacząca.
______________________________
Enya <3

andy
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 39

Za złotą monetę

Post#8 » 17 sie 2017, o 18:58

Głodzia pisze:Nie wiem dlaczego czarny strój wystarczy, aby odstraszać pospolitych bandytów.
Tekst nie jest zły. Poczekam na ciąg dalszy.

Bardzo dobre pytanie :D Zapewne dlatego, że usunąłem nadmiar przymiotników "wojskowy", a mało kto miał wojskowy strój. Pomyślę nad tym.

Dodano po 22 godzinach 50 minutach 2 sekundach:
Głodzia pisze:Nie wiem dlaczego czarny strój wystarczy, aby odstraszać pospolitych bandytów.


Poprawiłem tak:
— Zlecenie czeka — powiedział do siebie, po czym wstał z łóżka i ubrał się w czarne spodnie i kurtkę. Taki ubiór zazwyczaj wystarczał, aby odstraszyć pospolitych bandytów. (Zwykli ludzie nie mieli dostępu do ubrań po służbach specjalnych. Znalezienie tego magazynu trzy lata temu było łutem szczęścia).

Wróć do „Scholarium prozatorskie”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość