Ile trzeba się naćwierkać, żeby przyszła wiosna!

Konkursy, pojedynki i plebiscyty organizowane przez i dla użytkowników forum.
Awatar użytkownika
Camenne
Jawna opcja Mandaloriańska
Jawna opcja Mandaloriańska
Posty: 4298

Ile trzeba się naćwierkać, żeby przyszła wiosna!

Post#1 » 20 mar 2014, o 11:06

Wieść niesie, że bociany przylatują, a krokusy już dawno zakwitły, więc czas na event z okazji pierwszego dnia wiosny, który przypada na jutrzejszy dzień.

Na czym polega event? Tym razem nie skupimy się stricte na drabblach - należy napisać utwór na minimum 100 znaków; chętni na napisanie miniatur czy shortów nie będą zawiedzeni. Interpretacja cytatu i wykorzystanie motywu wiosny całkowicie dowolne.
Teksty eventowe prosimy umieszczać w tym temacie do 22 marca do godziny 20.
Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.


Skróty: Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywiz (łącznik) – jak je poprawnie stosowaćJak wstawić wcięcia akapitowe:piorko: Piórko

Lira
Wójt gminy Artefakty
Wójt gminy Artefakty
Posty: 1339
Wiek: 25

ILE TRZEBA SIĘ NAĆWIERKAĆ, ŻEBY PRZYSZŁA WIOSNA!

Post#2 » 21 mar 2014, o 22:31

Szczęśliwego pierwszego dnia wiosny! :D

Wiosną.

Wiosna była dla niej katarem, wiecznym bólem głowy od zbyt dużej ilości słońca i duchotą w autobusach, gdy wciąż jeszcze temperatura nie wzrosła wystarczająco wysoko, by pozwolić na pozbycie się kurtek. Po pracy przychodziła do domu z uśmiechem na ustach, z bukietem żółtych tulipanów, z włosami mokrymi od pierwszego, wciąż zimnego, zmieszanego ze śniegiem deszczu. Wiosną wciąż zapominała parasolki, szalika, rękawiczek, dygotała z zimna na przystankach i zdzierała sobie gardło, śpiewając na cały głos.
Przez cały rok czekała na nadejście wiosny, by znowu, przez kilka tygodni móc śmiać się na cały głos.
To właśnie wiosną kochał ją najmocniej na świecie.
Hell hath no limits, nor is circumscrib'd in one self place; but where we are is hell,
And where hell is, there must we ever be.

Awatar użytkownika
Camenne
Jawna opcja Mandaloriańska
Jawna opcja Mandaloriańska
Posty: 4298

ILE TRZEBA SIĘ NAĆWIERKAĆ, ŻEBY PRZYSZŁA WIOSNA!

Post#3 » 22 mar 2014, o 14:15

Na pierwszy dzień wiosny napisałam coś od nie-wiadomo-kiedy (ech).


Nie tylko niedźwiedzie budziły się z pierwszym wiosennym słońcem.
Pierwsza zawsze była łuna. Rozlawszy się między chmurami, delikatnie rozjaśniła czarne niebo i sprawiła, że jasne punkciki gwiazd zniknęły. Nieśmiałe promienie dotknęły skutej mrozem powierzchnię jeziora, odbiły się od lodowego lustra. Tafla zalśniła diamentowym blaskiem.
Struga światła rozlała się w mroźnej toni. Dotknęła chłodnego niemal jak lód policzka. Splątane wodorostami palce drgnęły, powoli rozprostowały się, zadrżały. Ciepło dało się poczuć już przy pierwszym muśnięciu skóry.
Woda powoli zafalowała, rozbudzając wszystko, co się w niej kryło. Zamglona toń jeziora ożywała.
Rusałka otworzyła oczy.
Tego dnia wiosna wstała różowym blaskiem i purpurą nieba.
Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.


Skróty: Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywiz (łącznik) – jak je poprawnie stosowaćJak wstawić wcięcia akapitowe:piorko: Piórko

Mań
gladius tytanów
gladius tytanów
Posty: 1216
Wiek: 24

ILE TRZEBA SIĘ NAĆWIERKAĆ, ŻEBY PRZYSZŁA WIOSNA!

Post#4 » 22 mar 2014, o 19:03

[center]Rozkwit[/center]
Z nadejściem zimy, ludzie tłumacząc się katarem i niepogodą, zaszywają się w domach, budując dookoła siebie mury z koców i poduszek. Lucka postępowała podobnie, dokładając do tego dolinę wiecznego smutku oraz nie do końca jasne uczucie tęsknoty za miłością swojego życia, którą dopiero miała nadzieję spotkać. Kiedykolwiek.
Nigdy nie uważała się za wybitnie wyautowaną z towarzystwa, ale podtrzymywanie i zawieranie przyjaźni sprawiały jej pewne trudności. Oczywiście, miała kogo podtapiać w swoim morzu nieszczęśliwości, ale zawsze po tym odpychającym epizodzie, czuła ogromną odrazę do siebie samej i przeklinała swoje kalectwo życiowe przede wszystkim pod kątem miłosnym.
Jak to zazwyczaj bywa w podobnych sytuacjach, Internet okazuje się wybawcą. Luckę poniekąd mierził pomysł poznania tego jedynego właśnie tam (w końcu w sieci roi się od psychopatów, zboczeńców, zoo-, nekro-, pedofilów i innych miłośników patologicznych gier i zabaw) , ale z każdym dniem, podczas których nasłuchała się, że to najprawdziwsza przygoda życia (nawet gdyby trafiła na wyżej wymienione elementy, uznałaby to za przygodę… o ile by przeżyła), postanowiła dołączyć do grona szczęśliwców, którym się powiodło.
Klamka zapadła. Wraz z przyjaciółką, jak się okazało również członkinią zacnej społeczności internetowych poszukiwaczy miłości, zabrały się za stworzenie profilu, którego sama nazwa zwabi i powali na kolana wszystkich samców z ponad przeciętną inteligencją. Nie chciała być żadną sexylucynką czy napalonąlucką1990, dlatego po godzinach kombinowania i intensywnego myślenia stała się po prostu sapioseksualną.
W pewnym momencie już nastoletniego życia, kiedy odrzuciła lalki w kąt, a jej zainteresowanie padło na książki (w tym tanie romanse podkradane mamie), tuż obok fascynacji skomplikowanymi relacjami pomiędzy ludźmi, pojawiła się chęć nawiązania podobnej więzi z przedstawicielem płci przeciwnej. Nie spodziewała się, że przysporzy to jej tyle problemów. Każdy z osobna prędzej czy później zaskakiwał Luckę swoją może nie mroczną, a wieloaspektową stroną, w której głupota czy ignorancja stanowiły dominantę. Po kilku nieudanych związkach pogrążyła się w uczuciowej stagnacji. Aż do teraz.
Na portalu randkowym nie szło jej najlepiej. Sądziła, że nie wszystkim znana nazwa, zawierająca „seksualna” (o tak, gorąco gratulowała sobie tego pomysłu!), przyciągnie tłum chętnych, wśród których będzie ten jedyny. Część okazała się osobnikami z podejrzanymi preferencjami, inni nie mieli nic ciekawego do powiedzenia, zdarzyło się nawet kilku takich, co próbowali oczarować Luckę swoją pseudoliterackością, a niekoniecznie wiedzieli, jak w ogóle wygląda książka.
Wszystko się zmieniło, kiedy po ustawieniu w statusie cytatu z pewnego dziełka, odezwał się do niej PanWiosna. Okazał się oczytanym, inteligentnym człowiekiem, podzielającym uwielbienie Lucki do rosyjskiej literatury, wciąż jednak anonimowym pod względem imienia i wyglądu. Nie zwróciła na to szczególnej uwagi, ponieważ w końcu odnalazła mężczyznę swoich marzeń. Poza tym nazywanie go w myślach Panem Wiosną sprawiało, że mimowolnie drżała z przejęcia i fascynacji.
Ich internetowo-intelektualny romans, jak lubiła to określać, trwał całą zimę. Świat w końcu oswobodził się z objęć mrozu, Lucka odrzuciła książki, koce, herbatę i postanowiła działać. Zbliżał się dwudziesty pierwszy marca, dzień idealny na poznanie samego Pana Wiosny. Zgodził się przyjść na organizowane z tego powodu wielkie ognisko na uniwersyteckim kampusie.
Lucka budząc się tego dnia, czuła, że wreszcie pasmo miłosnych niepowodzeń zwieńczy sukcesem, a człowiek, którego spotka w umówionym miejscu, dokończy cudu i zaprowadzi w jej sercu wieczną wiosnę. Godzina 18 pod rozdwojoną brzozą – te słowa stały się dla niej mantrą, ciągle rozbrzmiewającą w głowie. Tego dnia oprócz absurdalnej radości, czuła też strach. Gdzieś głęboko, szeptem, pytała samą siebie: „Co jeśli…? Co jeśli…?”. Szybko jednak tłumiła negatywne myśli i z coraz większą niecierpliwością, śledziła wskazówki zegara, które, jak na złość, szły nadal jednostajnym tempem, ani myśląc o pośpiechu.
Wreszcie gotowa opuściła dom i wyruszyła w drogę, ledwie powstrzymując się od biegu, ciekawa tego, kogo spotka na jej końcu. Pan Wiosna, Pan Wiosna, Pan Wiosna – w kółko szeptanymi słowami chciała sprawić, aby cały ten dzień się urzeczywistnił, aby wszystko okazało się prawdą.
Pod rozdwojoną brzozą, pod którą teraz rzadko kto przesiadywał, była punktualnie, dlatego nieobecność Pana Wiosny zaniepokoiła Luckę. Zabłądził? Zrezygnował? Zrobiła parę kółek wokół drzewa, rozglądając się nerwowo na boki. Niedaleko trwały przygotowania do ogniska, studenci nosili gałęzie, strugali patyki na kiełbasy, ktoś nimi komenderował, ktoś krzyknął, ktoś wybuchnął śmiechem. Nic sobie nie robili z nadciągającej burzy w sercu i głowie Lucki.
Przez kłębiące się chmury przebił się słaby promyczek – ktoś szedł w jej stronę szybkim krokiem. Kiedy stanął naprzeciw niej, musiała unieść głowę do góry, gdzie napotkała oczy samego Pana Wiosny. Tak zielonych, prawdziwie radosnych oczu jeszcze nigdy nie widziała, ale przeczuwała, że będą jej teraz towarzyszyć przez całe życie.

Tytuł roboczy. Sapioseksualizm to pociąg do ludzi z ponad przeciętną inteligencją.

a_cappella
zaklęty miecz
zaklęty miecz
Posty: 290

ILE TRZEBA SIĘ NAĆWIERKAĆ, ŻEBY PRZYSZŁA WIOSNA!

Post#5 » 27 mar 2014, o 17:00

Lira - och, właśnie tak! Tak się czuję, kiedy przychodzi wiosna. Kiedy widzę słońce, zapominam, że może być jeszcze zimno, a potem cierpię, bo zimowa kurtka odpoczywa na wieszaku. Nagle okazuje się, że świat ma kolor, że wstawanie rano przestaje być nieludzkie, można załatwić milion zaległych spraw, iść na spacer i dla odmiany ugotować obiad ze świeżych warzyw, a nie mrożonek. Wprawdzie duszne autobusy z pierwszej linijki też są nieodłącznym elementem marca, ale, no cóż, coś za coś :D
Uroczo i wiosennie! Tylko pod koniec wkradła Ci się mała niezręczność: na cały głos powtarza się w przedostatniej i przedprzedostatniej linijce! Troszkę nie brzmi.

Camenne - podwójne gratki! :D Pierwsze coś od nie-wiadomo-kiedy jest zawsze trudne, toteż myślę, że śmiało możesz być z siebie dumna, zwłaszcza że owo coś jest naprawdę delikatną, rześką wiosenną migawką. Opis jest tak plastyczny, że można bez problemu wyobrazić sobie poranne, pastelowe niebo i prawie poczuć chłód topniejącego lodu.

Mań - trochę mi się skojarzyło z opisami Musierowicz. Nawet dokładnie nie wiem czemu, może przez sam sposób opisu: lekki, trochę zabawny, a trochę ironiczny, z jednej strony z namiastką dystansu do siebie i świata, a z drugiej szczyptą nastoletniej naiwności? Zdażyłam polubić Luckę. A sama historia może jest trochę idealistyczna, ale ostatecznie nareszcie mamy wiosnę, prawda? Kto wie, co może się zdarzyć :D Jedna tylko uwaga:

Mań pisze:Zbliżał się dwudziesty pierwszy marzec, dzień idealny na poznanie samego Pana Wiosny.

Marca! Marca! :D

Czy będzie wielkim nietaktem, jeśli dokleję swoje superoptymistyczne drabble pięć dni po zakończeniu eventu?
Luźne pytanie, chyba jestem trochę zadowolona z siebie, że mimo lenia udało mi się dobić do mojej dzienniczkowej seteczki :mrgreen:

Mań
gladius tytanów
gladius tytanów
Posty: 1216
Wiek: 24

ILE TRZEBA SIĘ NAĆWIERKAĆ, ŻEBY PRZYSZŁA WIOSNA!

Post#6 » 28 mar 2014, o 11:08

a_cappella, pięknie dziękuję za komentarz (bałam się, że już nikt nie rzuci okiem na wiosenne tekściki :d). Musierowicz czytałam za młodu, więc nie jestem w stanie przypomnieć sobie jej stylu, niemniej jednak cieszę się przeogromnie, że dostrzegłaś w moim tekście mieszankę lekkości, humoru, ironii, dystansu i naiwności, bardzo zależało mi na tym, żeby chociaż naparstek tego wszystkiego był zauważalny :d Ów kardynalny błąd poprawiłam - zasadę znam, jednak jakoś się tam wkradł, skubany. Jeszcze raz dziękuję za poświęcenie czasu! Nie mam nic przeciwko, żebyś wrzuciła tu swój tekst, ewentualnie możesz go zamieścić w zwykłym wątku i dopisać, że jest związany z tym eventem (nie powinien wtedy zginąć, jak nasze tutaj :d).

Lira, twój tekst jest po prostu prze-u-ro-czy! Co prawda nie mogłabym utożsamić się z bohaterką (nie cierpię mieć mokrych włosów :d), ale mniej więcej tak właśnie postrzegam wiosnę - ruch, śmiech, kwiaty, słońce, deszcz. W tych stu słowach udało ci się oddać charakter tego okresu i tego, jak wpływa on na ludzi. Mimo tej słodyczy, widzę w tym tekście (może zabrzmi patetycznie) potęgę miłości - dostrzeganie i uwielbianie pewnych szczególików decyduje właśnie o jej sile. Bomba.

Cam, pamiętam, że po pierwszym przeczytaniu powiedziałam: „Wow” i teraz po drugim razie sytuacja się powtórzyła. Opis po prostu powala na kolana, jest wręcz malarski, bez problemu jestem w stanie to sobie wyobrazić. Opisałaś zaledwie chwilę, tekst liczy sobie te sto słów, a ja czuję się, jakbym właśnie przeczytała ze dwie strony. Bezbłędnie udało ci się przedstawić dosyć złożony obraz w kilku zdaniach, które nawet osobno brzmią doskonale. Jak na długą przerwę wyszedł ci ładny drabelek.

Awatar użytkownika
Camenne
Jawna opcja Mandaloriańska
Jawna opcja Mandaloriańska
Posty: 4298

ILE TRZEBA SIĘ NAĆWIERKAĆ, ŻEBY PRZYSZŁA WIOSNA!

Post#7 » 31 mar 2014, o 14:01

a_cappella, jak najbardziej możesz wkleić. Wybacz, że tak późno daję ci znać o tym, ale dopiero teraz miałam czas, by nadrobić nieprzeczytane tematy :oops:

Ślicznie dziękuję za komentarze, cieszę się, że przypadł wam do gustu mój drabbelek, tym bardziej, że czuję się, jakbym tak absolutnie wypadła z wprawy, że mogłabym napisać tylko najgorszego gniota. Mile mnie zaskoczył wasz odbiór tego okruszka.

Wybaczcie, że tak późno sama komentuję, ale dopiero teraz mam chwilkę.

Lira:
Przecudny obrazek, tak bardzo wiosenny i namalowany tymi emocjami, które sama czuję, gdy wreszcie puszczają śniegi. Puenta według mnie mogłaby być nieco inna, bo ta, choć urocza, troszkę mi zgrzyta z wydźwiękiem poprzedniego opisu. Widziałam tu bardziej miłość przedstawioną jako właśnie uwielbienie do tej pory roku.

Mań:
Idealistycznie, ale z zacięciem lekko zabawnym i ironicznym, faktycznie nieco musierowiczowsko, jak napisała a_cappella - w jej książkach najbardziej było czuć właśnie figlarność w stylu, która tutaj też jest obecna. Urocza historia z ciekawym pomysłem - motyw "sapioseksualnej" na czacie to fajne mrugnięcie okiem do tego, jak te "randki" internetowe stereotypowo wyglądają. Dodatkowo bardzo mnie cieszy, że na event pojawił się dłuższy tekst :D Gratulacje przełamania marazmy pisarskiego, mam nadzieję, że teraz wysypią ci się teksty tak, że zalejesz nimi całe forum ^^
Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.


Skróty: Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywiz (łącznik) – jak je poprawnie stosowaćJak wstawić wcięcia akapitowe:piorko: Piórko

a_cappella
zaklęty miecz
zaklęty miecz
Posty: 290

ILE TRZEBA SIĘ NAĆWIERKAĆ, ŻEBY PRZYSZŁA WIOSNA!

Post#8 » 2 kwie 2014, o 23:31

Ach, nie ma problemu! Nie wiem, czy to dobry pomysł, ale skoro już pytałam, to wstawiam. Wiosennie i radośnie! :D

[center]Jutro[/center]

Obudziła się i powoli otworzyła oczy.
Dzień dobry? W żadnym wypadku. Jak codziennie próbowała przez chwilę przekonać samą siebie, że wyczołganie się z łóżka będzie świetnym pomysłem. Znów bezskutecznie. Ani myślała mierzyć się z rzeczywistością, odwzajemniać nieszczere uśmiechy ani odpowiadać na wymuszone uprzejmości. Nie ma mowy. Żadnych ludzi. Interakcje ze światem ograniczyła do minimum.
Może jutro…
Podniosła się na łokciach i zmarszczyła nos, patrząc na nikłe promienie marcowego słońca przebijające przez grubą, ciężką zasłonę. Zaczęło się. Przeszła przez pokój, jednym ruchem szczelnie zasłoniła okno, po czym wpełzła z powrotem pod kołdrę.
Cyśka na swoją wiosnę czekała już ponad dwa lata.

Kostucha
Ostrze Armageddonu
Ostrze Armageddonu
Posty: 1810
Wiek: 25

ILE TRZEBA SIĘ NAĆWIERKAĆ, ŻEBY PRZYSZŁA WIOSNA!

Post#9 » 5 kwie 2014, o 14:03

Bardzo fajny cytat. Dość inspirujący. :)

Lira - radosny, optymistyczny i ze zdradliwym wiaterkiem tekst. Bardzo przyjemny, taki w twoim stylu, klimat wiosny oddany w zachowaniu kobiety z romantyczną nutką. Z takich technicznych spraw, to wkradło się niewinne powtórzenie:
Po pracy przychodziła do domu z uśmiechem na ustach, z bukietem żółtych tulipanów, z włosami mokrymi od pierwszego, wciąż zimnego, zmieszanego ze śniegiem deszczu. Wiosną wciąż zapominała parasolki, szalika, rękawiczek, dygotała z zimna na przystankach i zdzierała sobie gardło, śpiewając na cały głos.


Camenne - przyjemny drabbelek, jak określono przede mną, malarski obrazek pobudzający mocno wyobraźnię. Podoba mi się ten klimat nieco tajemniczej, mistycznej wiosny, która skojarzyła mi się także z motywem Królowej Śniegu. :)
Nieśmiałe promienie dotknęły skutej mrozem powierzchnię jeziora, odbiły się od lodowego lustra. Tafla zalśniła diamentowym blaskiem.
Struga światła rozlała się w mroźnej toni. Dotknęła chłodnego niemal jak lód policzka.

Niewinne powtórzenia.
Jeśli chodzi o końcówkę to te ostatnie, krótkie zdania wydają mi się zbyt skąpe, jednak taki to już urok drabbelków. :)

Mań - bardzo mi się podobało. Przez chwilę obawiałam się, że Luckę potrąci ciężarówka bądź Pan Wiosna okaże się jakimś zbirem i dziewczyna trafi do czarnego worka (ach, te ponure myśli! :lol: ). Całość zakończyła się ciepło i radośnie, optymizm wylewa się z tekstu, mówiąc stanowcze "nie" marazmowi i siedzeniu w domu. Naprawdę sympatycznie ci to wyszło. Przedstawienie postaci Lucki trafiło do mojego serca, mogę utożsamiać się z nią. Jednak zabrakło mi w tym tekście jednego szczególiku, by dopełnić całość - napisanie chociażby co bohaterka wie o Panu Wiośnie prócz zainteresowania literaturą. Chodzi mi tu chociażby o wiek czy miejsce zamieszkania. To dość ważne kwestie w tej materii. :)

Camenne pisze:Gratulacje przełamania marazmy pisarskiego, mam nadzieję, że teraz wysypią ci się teksty tak, że zalejesz nimi całe forum ^^

Przyłączam się do tego. Zalewaj forum tekstami!

a_cappella - hmm... tym razem mamy tekst o nieco ponurej puencie, ale podobało mi się przedstawienie bohaterki jako osoby zamkniętej w czterech ścianach. Jej proces myślowy, postawa - bardzo wiarygodne.
Tak trzymaj i pisz dalej! Chcę w końcu przeczytać od ciebie coś dłuższego. :D

Podniosła się na łokciach i zmarszczyła nos, patrząc na nikłe promienie marcowego słońca przebijające przez grubą, ciężką zasłonę.

Zdanie jest przeciążone epitetami.
Po prostu robię za zły charakter.

Awatar użytkownika
Camenne
Jawna opcja Mandaloriańska
Jawna opcja Mandaloriańska
Posty: 4298

ILE TRZEBA SIĘ NAĆWIERKAĆ, ŻEBY PRZYSZŁA WIOSNA!

Post#10 » 15 kwie 2014, o 14:41

a_cappella:
Oby to "jutro" wkrótce nadeszło ;) Drabble lekkie i przyjemne mimo ponurej atmosfery - jest coś bardzo rześkiego i niezobowiązującego w stylu, co pozwala nie zachłysnąć się depresyjną codziennością bohaterki.
Co więcej można powiedzieć - udane drabble, oby takich więcej. Wiosennie, a w nietypowym wydaniu.
Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.


Skróty: Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywiz (łącznik) – jak je poprawnie stosowaćJak wstawić wcięcia akapitowe:piorko: Piórko

Wróć do „Konkursy Artefaktowe”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość