Brutalne Gry, A Poziom Agresji

Tworzą inne uniwersa, wciągają w swoje światy, odrywają od rzeczywistości. Gry.
Awatar użytkownika
Lailerosse
Ukryta Opcja Imperialna
Posty: 1996

Brutalne Gry, A Poziom Agresji

Post#11 » 8 gru 2014, o 16:19

[...] czy dany emeryt zamieni się w psychopatę szybciej niż taki mały dzieciak

Emeryci zazwyczaj nie interesują się grami. Ale może znalazłby się jakiś.

Mój tata niedługo będzie emerytem, a gry lubi.

Jest wyjątkiem.

Coraz więcej emerytów siada przed komputerami lub konsolami, coraz więcej emerytów nadal siedzi przed komputerami.

I co robi? Pisze e-mail?

Zapominasz, że emeryci to niekoniecznie zniedołężniali staruszkowie, tylko ludzie po 60-tce, którzy od dwóch dekad musieli uczyć się nadążać za błyskawicznie zmieniającą się technologią.

Niczego nie zapominam. Wiekszość emerytów zdecydowanie nie nadążyła.

Wielu z nich odkryło także jej bardziej rozrywkową stronę, i nie tylko grają, ale także udzielają się na forach dla graczy.

Rzadkość.

Nie możesz zakładać, że postęp technologiczny nie dotyczy starszych ludzi.

Mogę. Na duża ilość emerytów naprawdę grających w gry, trzeba będzie jeszcze kilka dekad zaczekać.

Powiem wprost, nie podoba mi się Twój lekceważący stosunek do starszych ludzi i zakładanie, że nie może ich zainteresować nic nowego. Mój dziadek po osiemdziesiątce po raz pierwszy w życiu sięgnął po serię SF i bardzo mu się spodobała. Wiek wcale aż tak nie ogranicza. Wielu dziadków interesuje się tym, co wnuczkowie i wnuczki robią przy komputerach, internauci dzielą się historiami o babciach grających w GTA, czy inne gry. Weź też pod uwagę, że w Europie Zachodniej i USA konsole są śmiesznie tanie i przynajmniej jedna w domu to standard - dlaczego babcie i dziadkowie mają nie przyłączyć się do gry? Emeryt to już nie osoba, która siedzi w fotelu i robi na drutach. Emeryt to teraz coraz częściej osoba aktywna, która chce korzystać z życia, i która nie chce pozostać "do tyłu".
Mówisz, że mój tata to "rzadkość", a myślisz, że kto mu te gry załatwiał, kiedy ja miałam lat koło 10, Internet raczkował, gier praktycznie w sklepach nie było? Jego koledzy, którzy także zbliżają się do wieku emerytalnego.
Poruszam się po socjalach, poruszam się po forach. Owszem, ludzie po 60. są w mniejszości, ale nie są już jakimś fenomenem. Większość graczy teraz to pracujący dorośli (co zabawniejsze, na rok 2014 prowadzą dorosłe kobiety). Twój pogląd na demografię graczy jest bardzo przestarzały i ociera się gdzieś o początek millenium.

Przyznam, ja grałam od małego w gry, które uważane są za brutalne, bo w tamtym czasie nie było jeszcze tej świadomości, że niektóre z nich może nie są odpowiednie dla dzieci, nie było też podziałów PEGI.

A jakie to były gry? I jakie w nich pokazano brutalne sceny? Nadzianie się księcia perskiego na dzioby wysuwające się z podłoża? Przecięcie "gilotyną" na wyższych poziomach?

Tak, Prince of Persia też. Poza tym Duke Nukem 3D (nieocenzurowany Duke Nukem 3D), Diablo, Quake (numer II), Doom (pojęcia nie mam który), Mortal Kombat (tym bardziej nie mam pojęcia, który), plus jakieś randomowe naparzanki z gazet, których tytułów nawet nie pamiętam. Chyba nie muszę pisać, jakiego typu sceny przemocy można tam było znaleźć...

Kiedy ja byłam dzieckiem, na celowniku były kreskówki, rodzice masowo oprotestowywali "Czarodziejkę z Księżyca" twierdząc, iż jest zbyt brutalna dla ich dzieci.

akurat ten serial może być szkodliwy w inny sposób.

Cóż, jako dziewczynka wychowująca się przy kreskówkach, które, poza tą, nie były skierowane tylko do dziewczynek, nie mogę się zgodzić. Patrząc wstecz, "Czarodziejka z Księżyca" i "Xena" były jedynym, co miałyśmy, a co pokazywało, że dziewczyny mogą walczyć i że powinny się wspierać, i nawet jeśli ma swoje wady, była w tym czasie dość istotna.

Potem przyszła kolej na gry i temat mieli się chyba już dobrych dziesięć lat, ale, jako że moje pokolenie, wychowane już z grami, dochodzi do głosu jako pełnoprawni dorośli z własnymi dziećmi, cały ten zgiełk wreszcie zaczyna przycichać.

Czy ja wiem. Teraz gry są znacznie bardziej realistyczne, niż w latach 90-tych, na przykład.....

I?
"I'm not evil, I'm just differently moral."

"Life's a bitch, now so am I."

“To be a Sith is to taste freedom and to know victory."

InfraRedSubZeral
Użytkownik zbanowany
Posty: 593

Brutalne Gry, A Poziom Agresji

Post#12 » 8 gru 2014, o 16:30

Lailerosse pisze:Powiem wprost, nie podoba mi się Twój lekceważący stosunek do starszych ludzi

Powiem wprost, nie podoba mi się Twoja indolentna nadinterpretacja :D

[niepodoba mi się] zakładanie, że nie może ich zainteresować nic nowego.

Kilka jaskółek wiosny nie czyni.

Mój dziadek po osiemdziesiątce po raz pierwszy w życiu sięgnął po serię SF i bardzo mu się spodobała.

Twój dziadek to jeden, choć bardzo ważny m.in. dla Ciebie, dziadek. Większości dziadków nie da się do SF przekonać.

Wiek wcale aż tak nie ogranicza.

Wiek może nie. Chodzi o to, co taka osoba robiła, i czytała, w młodości, do czego jest przyzwyczajona, i tak dalej.

Wielu dziadków interesuje się tym, co wnuczkowie i wnuczki robią przy komputerach

Tak, ale większość nie gra. Wydaje Ci się, że większość Polski np. to duże miasta? Nie. Większość Polski to zapadła prowincja. I ludzie tacy jak w Reality Shows i programach typu Uwaga.

Internauci dzielą się historiami o babciach grających w GTA, czy inne gry.

Powtarzam, to wyjątki.

Weź też pod uwagę, że w Europie Zachodniej konsole są śmiesznie tanie i przynajmniej jedna w domu to standard - dlaczego babcie i dziadkowie mają nie przyłączyć się do gry?

Nie pytaj mnie. Zapytaj emerytów, dlaczego tego nie robią.

Emeryt to już nie osoba, która siedzi w fotelu i robi na drutach.

Nadal tak (2014/2015).

Emeryt to teraz coraz częściej osoba aktywna, która chce korzystać z życia, i która nie chce pozostać "do tyłu".

Bardzo aktywni bywają emeryci niemieccy, japońscy, amerykańscy. Emeryci owszem, interesują się jogą, uczą sanskrytu, studiują i podróżują, ale gry video? To jest zajmujące dla niewielkiego emerytów procentu.

Mówisz, że mój tata to "rzadkość", a myślisz, że kto mu te gry załatwiał, kiedy ja miałam lat koło 10, Internet raczkował, gier praktycznie w sklepach nie było? Jego koledzy, którzy także zbliżają się do wieku emerytalnego.

OK. Na stu emerytów polskich, ilu Twoim zdaniem gra regularnie i z prawdziwą przyjemnością w gry video?

Poruszam się po socjalach, poruszam się po forach. Owszem, ludzie po 60. są w mniejszości, ale nie są już jakimś fenomenem.

Nadal są.

Większość graczy teraz to pracujący dorośli (co zabawniejsze, na rok 2014 prowadzą dorosłe kobiety).

Tak. Koło 30-tki.

Twój pogląd na demografię graczy jest bardzo przestarzały i ociera się gdzieś o początek millenium.

A Twoje dane skąð pochodzą?

Tak, Prince of Persia też. Poza tym Duke Nukem 3D (nieocenzurowany Duke Nukem 3D), Diablo, Quake (numer II), Doom (pojęcia nie mam który), Mortal Kombat (tym bardziej nie mam pojęcia, który), plus jakieś randomowe naparzanki z gazet, których tytułów nawet nie pamiętam. Chyba nie muszę pisać, jakiego typu sceny przemocy można tam było znaleźć...

Współczesne gry są o wiele bardziej realistyczne i brutalne.

Cóż, jako dziewczynka wychowująca się przy kreskówkach, które, poza tą, nie były skierowane tylko do dziewczynek, nie mogę się zgodzić.

Czarodziejki mogą powodować specyficzne zainteresowanie magią i tego typu, hm.... technikami.

I?

I przez to silniej i trochę inaczej działają na mózg.
________
Ludzie są stworzeni do tego, by pożądać

Awatar użytkownika
whatsername
Furia Pustyni
Furia Pustyni
Posty: 1517
Wiek: 24

Brutalne Gry, A Poziom Agresji

Post#13 » 8 gru 2014, o 16:43

Jak tak czytałam powyższą dyskusję, przypomniał mi się [s]nie[/s]śmieszny kawał, który był w zasadzie rozmową dwóch, nomen omen, dziadków.
Jeden mówi do drugiego:
- Jesteś głuchy jak pień!
- A ty jak pień!
Ta-daaam.

Nic więcej mądrego od siebie nie dodam, poza tym, że wyraźnie widać, że Lai i InfraRedSubZeral pochodzą z różnych środowisk i mają styczność z różnymi środowiskami i żadne, za cholerę nie da się przekonać do swoich racji. Przepychanki słowne niewiele dadzą, jeżeli w końcu ktoś nie potwierdzi swoich racji badaniami społecznymi.
W trzy minuty znalazłam w sieci dwa interesujące linki:
1. plik wordowski do pobrania - https://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q= ... 2063,d.bGQ
2. http://www.christopherjferguson.com/Cli ... evated.pdf

Moje zdanie odnośnie agresji jest proste - gry same w sobie agresji nie wywołują.
why must the weakest be sacrified?

InfraRedSubZeral
Użytkownik zbanowany
Posty: 593

Brutalne Gry, A Poziom Agresji

Post#14 » 8 gru 2014, o 17:40

whatsername pisze:Jak tak czytałam powyższą dyskusję, przypomniał mi się [s]nie[/s]śmieszny kawał, który był w zasadzie rozmową dwóch, nomen omen, dziadków.
Jeden mówi do drugiego:
- Jesteś głuchy jak pień!
- A ty jak pień!

Raczej:
— Jesteś głuchy jak pień!
— Mój Prince of Persia, nie jest ściągany z Sieci. Jest oryginalny.

Ta-daaam.

Ta-daam, powiadasz?

Przepychanki słowne niewiele dadzą, jeżeli w końcu ktoś nie potwierdzi swoich racji badaniami społecznymi.

Jutro opublikuję szczegóły.

W trzy minuty znalazłam w sieci dwa interesujące linki:
1. plik wordowski do pobrania - https://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q= ... 2063,d.bGQ
2. http://www.christopherjferguson.com/Cli ... evated.pdf

Chyba warto rzucić okiem.

Moje zdanie odnośnie agresji jest proste - gry same w sobie agresji nie wywołują.

Same w sobie nie. Potrzebny jest jeszcze obiekt w gry grający ;)
________
Ludzie są stworzeni do tego, by pożądać

Awatar użytkownika
Lailerosse
Ukryta Opcja Imperialna
Posty: 1996

Brutalne Gry, A Poziom Agresji

Post#15 » 8 gru 2014, o 18:00

Większość graczy teraz to pracujący dorośli (co zabawniejsze, na rok 2014 prowadzą dorosłe kobiety).

Tak. Koło 30-tki.

Akurat nie, bo po 50.

A statystyki są publikowane przez portale growe i agencje statystyczne, możesz znaleźć dane z wielu lat wstecz.
http://www.isfe.eu/industry-facts/statistics - ISFE, statystyki europejskie na rok 2014
http://www.bigfishgames.com/blog/2014-g ... t-and-why/ statystyki globalne na rok 2014
Gry to biznes, badania demograficzne są konieczne dla developerów - nie tworzą gier dla siebie, tylko dla swoich klientów i muszą wiedzieć, gdzie ich "umieścić". A trend demograficzny zresztą jest bardzo wyraźnie widoczny w największych mainstreamowych tytułach ostatnich lat - większość z nich jest 18+, tworzona dla dorosłych/dojrzałych graczy. Gry produkowane i skierowane do dzieci są zupełnie oddzielną kategorią.

Ale fakt faktem, w jednym się rozminęliśmy, miałam na myśli głównie emerytów z krajów "zachodnich". Zresztą wspomniałam o tanich konsolach, a to niestety Polski nie dotyczy.

Dodam tylko, że w zasadzie temat "gry a przemoc" zrobił się mocno przestrzały wszędzie poza Polską. Aktualnie trenduje "gry a seksizm" ;)
"I'm not evil, I'm just differently moral."

"Life's a bitch, now so am I."

“To be a Sith is to taste freedom and to know victory."

Lira
Wójt gminy Artefakty
Wójt gminy Artefakty
Posty: 1339
Wiek: 25

Brutalne Gry, A Poziom Agresji

Post#16 » 9 gru 2014, o 16:11

Bądźmy szczerzy, jeżeli dzieci nie będą wystawione na przemoc w grach, to znajdą ją w innych miejscach. W filmach, w serialach, w reklamach nawet, w książkach, dosłownie wszędzie. Nawet wieczorne wiadomości nie są ich pozbawione. Samo przedstawianie agresji jako takiej jest według mnie zupełnie nieszkodliwe, O ILE towarzyszy temu jakaś moralna ocena, albo dzieci już mają określoną mniej-więcej moralność. A to właśnie sprawiają wszystkie media związane z warstwą fabularną, czyli także gry. TBH, jako dziecko też lubiłam przejeżdżać ludzi w GTA. Ale nawet wtedy wiedziałam, że w realnym świecie jest to czymś delikatnie ujmując niewłaściwym.

Zgadzam się, że gry są demonizowane pod tym względem, co jest śmieszne, bo gry same w sobie mają o wiele więcej innych, ważniejszych problemów, chociażby wspomniany przez Lai seksizm, czy uzależnienia od internetu/gier. Sama przemoc? Oczywiście, może być jakaś korelacja. Siedzenie godzinami przy kompie nie będzie dobre dla nikogo, niezależnie od zajęcia. Granie... Cóż, zależy od gry. Nie dałabym dziesięciolatkowi Postala. Ale z drugiej strony wiem, że wtedy mógłby np. iść do kolegi i zagrać w to samo, efekt dokładnie taki sam. A gdyby nie oswoił się z fikcyjną przemocą, to realna mogłaby być swoją drogą traumatyczna. Akurat tak się składa, że moja mama wczoraj wspominała, że jej koleżanka z pracy pytała ją, czy powinna kupić swojemu dzieciakowi AC na święta, bo młody bardzo chce, a ona nie wie, czy to będzie odpowiednia gra, bo jednak ma pewne ostrzeżenia. Paradoks jest taki, że młody gra już w GTA V. Jakoś osobiście mu żadnej traumy nie wróżę. Czy będzie potem skakać po dachach? Wątpię.

Rozbawiło mnie stwierdzenie, że nasi dziadkowie nie tolerują SF. Zupełnie nie rozumiem skąd się biorą takie przekonania, skoro bez pokoleń naszych rodziców i dziadków fantastyka nie byłaby aż tak popularna, albo wręcz by nie istniała w takiej formie. Wielki boom na SF etc to o ile dobrze kojarzę okolice lat 50? 60? Mnie osobiście wtedy nie było jeszcze na świecie. :D I w sumie moja rodzina jest dokładnie taka sama jak rodzina Lai. Mój dziadek grywał na komputerze, tata robi to samo, nasz xbox należy do niego, nie do mnie - i muszę się prosić, żeby mi go odstąpił na chwilę. Większość książek fantasy też dostałam po nim, podobnie jak sterty zbieranych nabożnie Fantastyk, a mama nadal zabiera mi od czasu do czasu Novik albo Tolkiena. :D Pamiętam też rodzinne pielgrzymki na LotR do kina i wciskane mi kolejne tomiszcza Sapka czy LeGuin - to nie tak, że oni tego nie rozumieją/nie znają. Moi rodzice też się w tym środowisku wychowali, a mój 90letni dziadek do śmierci był fanem Harry'ego Pottera. I zapewniam, to nie są wyjątki. :D
Hell hath no limits, nor is circumscrib'd in one self place; but where we are is hell,
And where hell is, there must we ever be.

InfraRedSubZeral
Użytkownik zbanowany
Posty: 593

Brutalne Gry, A Poziom Agresji

Post#17 » 10 gru 2014, o 12:07

LAILEROSSE pisze:
Większość graczy teraz to pracujący dorośli (co zabawniejsze, na rok 2014 prowadzą dorosłe kobiety).

Tak. Koło 30-tki.

Akurat nie, bo po 50.

Z raportu, sprzed paru lat, o którym wiem ja, tyle że nie pamiętam gdzie dokładnie go opublikowano, ale zdaje się, że w jakimś piśmie o grach, no więc z tegoż raportu wynikało, że większość graczy to mężczyźni w wieku 35-40. Raczej nie myli mi się z seryjnymi mordercami. Nie bardzo wierzę, żeby przez tych 5 lat aż tyle się zmieniło. No ale zobaczmy.

Pierwszy link: Profile of gamers, (base: Age 6-64, any type of game):
male age 45-64 -- 8% (13% in Germany)
male age 15-24 -- 13%

Drugi link: Profile, etc.
age 35-44 -- 54% (France)
age 45-64 -- 36% (France)


Gry to biznes, badania demograficzne są konieczne dla developerów - nie tworzą gier dla siebie, tylko dla swoich klientów i muszą wiedzieć, gdzie ich "umieścić". A trend demograficzny zresztą jest bardzo wyraźnie widoczny w największych mainstreamowych tytułach ostatnich lat - większość z nich jest 18+, tworzona dla dorosłych/dojrzałych graczy. Gry produkowane i skierowane do dzieci są zupełnie oddzielną kategorią.

No to twórcy nowych części serii God of War (Ascension) i Prince of Persia (Forgotten Sands) albo nie zrobili badań rynku, albo zignorowali ich wyniki.

Dodam tylko, że w zasadzie temat "gry a przemoc" zrobił się mocno przestrzały wszędzie poza Polską. Aktualnie trenduje "gry a seksizm" ;)

Mnie nie udało się tego zauważyć. Choć czasem pojawiają się w branżowej prasie artykuły o wizerunku kobiet w grach.

A jeśli o badania dotyczące expozycji na przemoc chodzi; Indiana University School of Medicine; badanie dwóch grup młodych osób, w wieku od 13-stu do 17-stu lat. Pierwsza grupa, nastolatki bez zaburzeń. Druga grupa, nastolatki z diagnozą DBD (zachowania agresywne i buntownicze). Nastolatki z obydwu grup połączono w pary, biorąc pod uwagę ich wiek, płeć i IQ.


LIRA pisze:Bądźmy szczerzy, jeżeli dzieci nie będą wystawione na przemoc w grach, to znajdą ją w innych miejscach. W filmach, w serialach, w reklamach nawet, w książkach, dosłownie wszędzie. Nawet wieczorne wiadomości nie są ich pozbawione.

Tak, niemniej jednak, jest to przemoc doświadczana pasywnie. W przemocy przedstawionej w grach można brać czynny udział.

Samo przedstawianie agresji jako takiej jest według mnie zupełnie nieszkodliwe, O ILE towarzyszy temu jakaś moralna ocena, albo dzieci już mają określoną mniej-więcej moralność.

Z moralną oceną, czy nie, przemoc fascynuje. Choć jeśli przemoc jest prezentowowana z odpowiednim komentarzem, np. piętnującym akty agresji, jej działanie może być słabsze.

Zgadzam się, że gry są demonizowane pod tym względem, co jest śmieszne, bo gry same w sobie mają o wiele więcej innych, ważniejszych problemów, chociażby wspomniany przez Lai seksizm [...]

Na przykład?

Sama przemoc? Oczywiście, może być jakaś korelacja. Siedzenie godzinami przy kompie nie będzie dobre dla nikogo, niezależnie od zajęcia.

Moim zdaniem jest dużo lepsze niż tankowanie wódy i zażywanie narkotyków.

Granie... Cóż, zależy od gry. Nie dałabym dziesięciolatkowi Postala.

No właśnie.

Ale z drugiej strony wiem, że wtedy mógłby np. iść do kolegi i zagrać w to samo, efekt dokładnie taki sam. A gdyby nie oswoił się z fikcyjną przemocą, to realna mogłaby być swoją drogą traumatyczna.

Realna niekontrolowana przemoc, której jest się obiektem, jest traumatyczna prawie zawsze.

Rozbawiło mnie stwierdzenie, że nasi dziadkowie nie tolerują SF. Zupełnie nie rozumiem skąd się biorą takie przekonania, skoro bez pokoleń naszych rodziców i dziadków fantastyka nie byłaby aż tak popularna, albo wręcz by nie istniała w takiej formie. Wielki boom na SF etc to o ile dobrze kojarzę okolice lat 50? 60?

Tak, ale fantastykę uważano za gatunek gorszy i mniej poważny. Nie wypadało się nią interesować. Interesowała się nią zdecydowana mniejszość.

I w sumie moja rodzina jest dokładnie taka sama jak rodzina Lai. Mój dziadek grywał na komputerze, tata robi to samo, nasz xbox należy do niego, nie do mnie - i muszę się prosić, żeby mi go odstąpił na chwilę. Większość książek fantasy też dostałam po nim, podobnie jak sterty zbieranych nabożnie Fantastyk, a mama nadal zabiera mi od czasu do czasu Novik albo Tolkiena. :D Pamiętam też rodzinne pielgrzymki na LotR do kina i wciskane mi kolejne tomiszcza Sapka czy LeGuin - to nie tak, że oni tego nie rozumieją/nie znają. Moi rodzice też się w tym środowisku wychowali, a mój 90letni dziadek do śmierci był fanem Harry'ego Pottera. I zapewniam, to nie są wyjątki. :D

To są wyjątki. Aczkolwiek wyników badań statystycznych podać nie mogę.

BARTOSZ GOMOLA pisze:InfraRedSubZeral gram w League of Legends od 4 lat, i jestem dosyć dobry. Najgorsze jest to, że czasami gra jest na pierwszym miejscu przed nauką, i to mnie denerwowało więc to zmieniłem.

Aha. No chyba, że tak.

Lubie też Counter Strike większość części.

Counter Strike, no tak. Nie mogę trafić na nikogo, kto gra w Heavenly Sword.....

Teraz mam dużo nauki i jeszcze staram się jak najwięcej pisać więc gram tak dla odprężenia 1-3 godziny w ostateczności.

Matura?

Jak grasz w coś podobnego możemy się skrzyknąć kiedyś na partię :)

Co powiesz na rundę strzelaniny na kusze z żołnierzami Bohana w HS? ;) Bo jeśli o granie przez Sieć chodzi, to konsoli nie podłączam.
________
Ludzie są stworzeni do tego, by pożądać

Ballisonger
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 14
Wiek: 18

Brutalne Gry, A Poziom Agresji

Post#18 » 15 sty 2016, o 18:02

Nie widzę żadnego związku między wzrostem popularności brutalnych gier a rosnącym poziomem agresji. Gra jest formą rozładowania napięcia i pozwala się odstresować. Jeśli ktoś zabije kilkadziesiąt zombiaków w Diablo III z pewnością nie pomyśli o tym aby wziąć siekierę i bić ludzi na ulicy, tylko zmęczy się, przejdzie mu złość i pójdzie odpocząć.

Adeptus Gedeon
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 30

Brutalne Gry, A Poziom Agresji

Post#19 » 9 lip 2017, o 13:38

Nie ma co przeginać ani w jedną ani w drugą stronę. Pewnie, w przypadku większości (dorosłych) osób granie w brutalne gry nie uczyni z nich psychopatycznych morderców. Ale nie ma też popadać w drugą skrajność i twierdzić, że nie, absolutnie, gry nie mają wpływu nigdy nigdzie na nikogo. Moim zdaniem WSZYSTKO, absolutnie wszystko ma na nas wpływ. Gry, książki, filmy, rozmowy, pogoda, cokolwiek. Tyle, że jest różna siła oddziaływania tych czynników i człowiek o stabilnej psychice nie poddaje się większości z nich na tyle, żeby skłoniły go do diametralnej zmiany postępowania.

W kwestii postrzegania brutalności, denerwuje mnie pewna rzecz - to, że autorytety moralne z reguły nie zwracają uwagi na kontekst tej brutalności. Nie ważne, czy gra/film/książka jest o morderczym sadyście lub płatnym mordercy, czy też o bohaterze broniącym niewinnych - jest brutalność, czyli dany utwór jest BE. Bo zło należy zwalczać marszami milczenia i statusami na facebooku, aż morderca sam zrozumie, że robi nieładnie.

Wróć do „Groteka”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość