Kres?

Wszelkie utwory literackie niepasujące do powyższych działów.
RikaEllen
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 48

Kres?

Post#1 » 26 lis 2017, o 20:58

W potężnej, nieprzeniknionej, otulonej światłem jesiennego słońca puszczy, której ludzkie oczy nigdy nie zdołały w pełni zbadać, panował całkowity spokój. Przesiąknięte nim były dostojnie wyprostowane drzewa oraz ich szeleszczące liście, których większość już dawno zdążyła opaść na ziemię, przykrywając ją zupełnie. Wypełniał każdy zakątek, unosząc się wraz z powietrzem wypełnionym wonią nagrzanej ściółki.
Serce tego nieistniejącego świata, sam środek nieprzemierzonego lasu skrywał opuszczone, pradawne miasto, będące w znacznej części już ruinami. Otoczona ogromnymi murami warownia wydawała się przed laty niedostępna, zupełnie jakby chroniona przez same Niebiosa. A w środku dziesiątki zrujnowanych domów i innych budynków, porośniętych mchem, które przegrały bitwę z nieznającym litości przeciwnikiem – czasem.
Naprzeciw otwartej, żelaznej bramy wjazdowej stała dziewczyna w jasnobrązowym płaszczu. Jej długie, złociste włosy splecione były na plecach w warkocz, a krzyczące z rozpaczy źrenice wpatrywały się w ruiny.
To miasto było jej dziełem, powstałym na przelanych łzach, nieprzespanych nocach, uśmiechu na twarzy. Lata pracy. Największa duma. Coś, czego nikt nigdy jej nie odbierze. Niezniszczalna metropolia, mająca przecież trwać wiecznie, stawiając opór wszystkiemu, co się przydarzy i pozostać niezmienna. Miejsce, do którego bez względu na wszystko, zawsze mogła wrócić. Ostoja podczas zdziczałych sztormów, kiedy wszelka nadzieja zanika bez śladu, tonąc w bezwzględnej ciemności. Chluba, której blask nie zazna kresu. Wierzyła, że nigdy się nie skończy.
Naprawdę w to wierzyła.
Jednak wydarzyło się coś, co dotychczas było raczej rozmazanym przypuszczeniem, skrytym pod osłoną mgły, niż rzeczywistą możliwością. Coś, co istniało tylko w niemożliwie odległych, najczarniejszych obawach: miasto upadło. Dlaczego? Dlaczego ta chwała uleciała niczym liść porwany przez paskudną wichurę?
Dziewczyna powoli zamknęła bramę, sięgnęła do kieszeni płaszcza i wydobyła stamtąd zardzewiałe, metalowe kółko, na którym zawieszonych było kilka kluczy. Wybrała jeden z nich i uroczyście włożyła do sporych rozmiarów kłódki. Przekręciła. Brama, a zarazem cały świat, została zamknięta.
Złotowłosa poczuła silne kłucie w sercu, wydawało jej się, że ktoś je dźgnął ostrzem. Prędko wyciągnęła klucz, dzięki czemu momentalnie ból ustąpił. Zrobiła krok w tył. Wszystko, co udało jej się osiągnąć, jedyny powód do dalszego życia, było już tylko historią, przeszłością, do której nie powinno się wracać.
Odwróciła się i wlepiwszy wzrok w ziemię, ruszyła przed siebie. Czuła wzbierające łzy, parzące jej powieki. Usiłowała je powstrzymać, jednak nie udało się i po chwili gęsto oblały bladą twarz, co ją rozwścieczyło. Przecież obiecywała sobie, że nie będzie płakać. Że chociaż w obliczu zupełnej klęski zachowa się tak, jak powinna. Chociaż ten jeden, jedyny raz!
— Cóż — westchnęła. — Popłaczę, popłaczę i przestanę. Wiedziałeś, że gdy płaczesz, twe serce mniej krwawi? — zwróciła się, sama nie wiedząc do kogo, spojrzawszy w górę. — To bardzo ułatwia znoszenie cierpienia…
Rozejrzała się.
— Więc to już koniec? Tak to miało się skończyć? Właśnie tak to miało wyglądać?!
Wobec tego wszystkiego pod jej czaszką tłoczyły się setki pytań: czy warto było walczyć? Bronić całą swą istotą tego, czemu nie dane było przetrwać? Poświęcać się dla tego, co powróciło do przejmująco lodowatej pustki, z której powstało? Co w takim razie warte jest wysiłku i niezliczonych trudów?
Pożerały ją wątpliwości, których nie zdołała się pozbyć. Wraz z nieznośnym rozgoryczeniem nieustannie próbowały rozszarpać jej umęczone serce i wyplenić resztki wyciszenia.
Nie potrafiła rzucić miastu ostatniego spojrzenia. Tak bardzo chciała ujrzeć je jeszcze raz, ale myśl, że ono jest już martwe, nie pozwalała jej nawet na lekkie przekręcenie głowy w jego kierunku, a świadomość, że już nigdy tam nie wróci, zawzięcie wpijała swe szpony w jej roztrzęsiony umysł, smagany przerażeniem.
Czy coś takiego jak wieczność ma prawo istnieć?

Dotarła na skraj lasu, gdzie znajdowało się urwisko, a w oddali napawające respektem góry, które zdawały się złowrogo rozglądać dookoła, o poszarpanych szczytach skrytych w ciężkich, nieprzyjaznych chmurach.
Dziewczyna niepewnym krokiem zbliżyła się do krawędzi. Przepaść miała tak dużą głębokość, że dostrzeżenie dna było niemożliwe. Drżąca ręka chwyciła kółko z kluczami i wyciągnęła je daleko przed siebie. Teraz wystarczyło tylko je puścić. Jedynie otworzyć dłoń. I będzie już skończone. Jednak palce zamiast wyprostować, zaciskały się coraz bardziej, aż wreszcie, zupełnie niespodziewanie, rzuciły klucze, które swobodnie poszybowały w dół, znikając w mroku otchłani.
Naprawdę to zrobiła. A więc to rzeczywiście już koniec.
Dziewczyna patrzyła za nimi wzrokiem nie tylko wyrażającym smutek i żal, ale będącym najprawdziwszym ich obrazem, a owe emocje zdawały się z nich wylewać niewidzialnym strumieniem. Pierwszy raz czuła się tak zagubiona, zupełnie rozbita. Jeszcze przez długi czas stała nieruchomo, patrząc w dół urwiska, nie wiedząc, co ze sobą zrobić i dokąd pójść, jak uspokoić panikujące myśli i szlochające serce.
— Tego właśnie chciałam? O to mi chodziło…? Błagam, zabierzcie mnie stąd. Albo zabijcie. Wszystko jedno. Nie chcę tu być. 
Z wolna skierowała się w stronę puszczy i zniknęła w gęstwinie.
Jej płonąca dusza została okrutnie okaleczona. Brutalnie wyrwano jej fragment, a niestabilna reszta rozsypała się, powoli umierając. Ale czy można żyć z boleśnie konającą duszą? Patrzeć, jak usycha i mizernieje z dnia na dzień, z godziny na godzinę?
Wtem zerwał się ostry, górski wiatr, który przyniósł ze sobą nagłą ulewę. Jesienny deszcz. Raz rzucający delikatnie swe krople, by za chwilę ciskać je wściekle.
Aż sine niebo wypłacze wszystkie łzy.
"Nigdy nie odbieraj nikomu nadziei - może to jedyne, co mu pozostało."

Tagi:

Awatar użytkownika
Eneriston
zaczarowane ostrze
zaczarowane ostrze
Posty: 171

Kres?

Post#2 » 26 lis 2017, o 23:40

Niezwykle podoba mi się motyw z miastem i zdanie, kończące tekst również jest ciekawe, mimo że ostatnio coraz częściej takie spotykam. A całość też nieźle napisana, chociaż przyczepiłabym się do paru rzeczy. Ale myślę, że wystarczy poćwiczyć i będzie bardzo dobrze.
Na samym początku tekstu (jak dla mnie) występuje zbyt wiele określeń, jest to wszystko po prostu nieco nadmuchane i część opisów bym uprościła.
RikaEllen pisze:Przesiąknięte nim były ogromne, dostojnie wyprostowane drzewa, ich szeleszczące liście o rozmaitych barwach, z których większość już dawno zdążyła opaść na ziemię, przykrywając ją zupełnie.

Tu się zdążyłam pogubić. Zmieniłabym trochę: Przesiąknięte nim były dostojnie wyprostowane drzewa oraz ich szeleszczące liście, których większość już dawno zdążyła opaść na ziemię, przykrywając ją zupełnie.

RikaEllen pisze:Wypełniał każdy zakątek, unosząc się wraz z powietrzem wypełnionym wonią nagrzanej ściółki.
Niezniszczalna metropolia, mająca przecież trwać wiecznie, stawiając opór wszystkiemu, co się przydarzy i pozostać niezmienna. Miejsce, do którego bez względu na wszystko, zawsze mogła wrócić.

Powtórzenia.

RikaEllen pisze:Wybrała jeden z nich i uroczyście włożyła go do sporych rozmiarów kłódki. Przekręciła go.
Usiłowała je powstrzymać, jednak nie udało jej się i po chwili gęsto oblały jej bladą twarz, co rozwścieczyło.
Drżąca ręka chwyciła kółko z kluczami i wyciągnęła je daleko przed siebie. Teraz wystarczyło tylko je puścić.

Zdecydowanie za dużo zaimków. Moim zdaniem część z nich można spokojnie usunąć i całość będzie brzmiała lepiej. Dla przykładu:
Wybrała jeden z nich i uroczyście włożyła do sporych rozmiarów kłódki.
Drżąca ręka chwyciła kółko z kluczami i wyciągnęła je daleko przed siebie. Teraz wystarczyło tylko puścić.

RikaEllen pisze:— Cóż — westchnęła. — Popłaczę, popłaczę i przestanę. Wiedziałeś, że gdy płaczesz, twe serce mniej krwawi? — zwróciła się, sama nie wiedząc do kogo, spojrzawszy w górę — To bardzo ułatwia znoszenie cierpienia…

Po „w górę” brakuje kropki.

RikaEllen pisze:Dziewczyna patrzyła za nimi wzrokiem niewyrażającym smutku i żalu, ale będącym najprawdziwszym ich obrazem, a owe emocje zdawały się z nich wylewać niewidzialnym strumieniem.

Tego zdania nie rozumiem. Można czegoś nie wyrażać, a jednocześnie być tego najprawdziwszym obrazem?

:piorko:
Ja sobie poczytam, bo życie jest krótkie.
Carlos Ruiz Zafón, "Gra anioła"

RikaEllen
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 48

Kres?

Post#3 » 27 lis 2017, o 00:07

Chodziło mi o to, że nie tylko wyrażały, ale wręcz były ich obrazem. Faktycznie trochę niefortunne to zdanie :) Niemniej dziękuję za komentarz! :D
"Nigdy nie odbieraj nikomu nadziei - może to jedyne, co mu pozostało."

Awatar użytkownika
Marian
zaklęty miecz
zaklęty miecz
Posty: 278

Kres?

Post#4 » 27 lis 2017, o 10:29

Czy to jet początek czegoś większego? Jeśli tak, to czekam na resztę. Jeśli nie, to brak mi zakończenia.
Eneriston wytknęła Ci już kilka błędów, a ja dodam jeszcze coś od siebie:
"z nieznającym litości przeciwnikiem – nieuniknionym czasem"
To jest przekombinowane. Wystarczyłoby: "z nieznającym litości przeciwnikiem – czasem"
"uspokoić panikujące myśli"
Też przekombinowane bo myśli raczej nie mogą być panikujące.
"związane były na plecach w warkocz"
W warkocz splata się włosy, a nie wiąże.
"źrenice tkwiły w ruinach"
Tkwiły, to znaczy, że ktoś je wsadził w ruiny i tam tkwiły. Tak, jak np. kij tkwi w ziemi, bo ktoś go tak wsadził. Źrenice raczej bywają "utkwione".
"parzące obłąkańczo jej powieki"
Przekombinowane, bo parzyć można mocno (bardzo) lub słabo, ale nie obłąkańczo.
"które swobodnie poszybowały w dół"
Przekombinowane, bo klucze lecą lub spadają, a nie szybują. Szybowanie to jest unoszenie się w powietrzu, jak to robi szybowiec czy jastrząb.
Pozdrawiam.

RikaEllen
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 48

Kres?

Post#5 » 27 lis 2017, o 11:26

Ok, bardzo dziękuję! :D
"Nigdy nie odbieraj nikomu nadziei - może to jedyne, co mu pozostało."

Awatar użytkownika
Camenne
Jawna opcja Mandaloriańska
Jawna opcja Mandaloriańska
Posty: 4298

Kres?

Post#6 » 29 lis 2017, o 13:48

Pierwsze zdanie jest tak złe, że gdyby to było coś wydanego drukiem, to przestałabym czytać w tym miejscu, ale że to jest forum, to nieco zmienia sytuację. I nie przesadzam w imię dramaturgii, tylko pierwsze zdanie jest realnie bardzo istotne - jak to pierwsze wrażenie - i nie umniejszajmy jego roli.

Złotowłosa poczuła silne kłucie w sercu, wydawało jej się, że ktoś je dźgnął ostrzem.
Jest taka niepisana zasada (a może i ujęta w jakiś sposób), że jeżeli bohater jest już przedstawiony czytelnikowi i opisany, to nie używamy tego typu słowotwórstw jak "złotowłosa" czy "pięknooka" jako synonimu.

Dziewczyna patrzyła za nimi wzrokiem niewyrażającym smutku i żalu, ale będącym najprawdziwszym ich obrazem, a owe emocje zdawały się z nich wylewać niewidzialnym strumieniem.
Jeżeli coś nie wyraża smutku, jak może jednocześnie być jego obrazem? Jeżeli coś jest niewidzialne, jak narrator może to określić jako wylewające się?

Mogłabym zasadniczo powtórzyć wiele z tego, co pisałam pod innym twoim tekstem. Zgadzam się z Eneriston, pomysł jest ciekawy i wdzięczny. Stylistycznie tekst jest dla mnie w sporej części niestrawny. Styl niby jest poprawny, masz jakiś polot i wyobraźnię, widać, że chcesz opisać sporo, ale styl jest przeciążony i niewyważony. Trochę tak, jakbyś obliczała na efekt, nie na sens i przekaz, stąd nielogiczne połączenia słowne, które wypisał ci Marian, stąd tyle tych przymiotników, a poetyckości i kwiecistości nie osiąga się szprycowaniem tekstu określeniami czy losowymi porównaniami.
Wielka szkoda, że nie poprawiasz błędów, które wypisują inni, tak jakbyś nie brała w ogóle pod uwagę sugestii komentujących. Gdybyś to robiła, nie wątpię, że tekst zyskałby na odbiorze.
Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.


Skróty: Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywiz (łącznik) – jak je poprawnie stosowaćJak wstawić wcięcia akapitowe:piorko: Piórko

RikaEllen
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 48

Kres?

Post#7 » 29 lis 2017, o 15:18

Bardzo dziękuję za komentarz! Co do poprawiania tekstu - właśnie miałam zamiar się za to zabrać :3
"Nigdy nie odbieraj nikomu nadziei - może to jedyne, co mu pozostało."

Wróć do „Inne”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość