Napisane… i co dalej?

Jak, co i gdzie wydać. Rynek wydawniczy i wydawnictwa, rozmowy o konkursach literackich i innych.
andy
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 42

Napisane… i co dalej?

Post#21 » 6 sie 2017, o 08:41

Dziękuję wam za odpowiedzi. W prawdzie nie mam zamiaru nic wydawać w najbliższym czasie, ale kto wie. Życie dostarcza tylu niespodzianek :D

Niemniej, moje pytanie zrodziło się z tego, że często wydawca jest określany jak "pan i władca", a tacy bywają zazdrośni.

Drugie pytanie. Post, który wystartował ten temat, mówi o wysłaniu ostatecznej wersji do wydawcy i tyle. A czy nie jest tak, że tradycyjny (nie tam jakieś współfinansowanie) po akceptacji przystępuje do fazy "korekty"? Tz. pracy z autorem nad doszlifowaniem, a czasem nawet przeredagowaniem dzieła?

Awatar użytkownika
Karen
mistrzyni tortur przy użyciu narzędzi dentystycznych
mistrzyni tortur przy użyciu narzędzi dentystycznych
Posty: 993
Wiek: 23

Napisane… i co dalej?

Post#22 » 6 sie 2017, o 08:43

No raczej, że korekta będzie. Chodzi o to, że ostateczna wersja, czyli dopracowana na tyle na ile ty sam umiesz ją dopracować (czy z pomocą znajomych, czytelników, bety - jeśli takową masz).
„Wszyscy mamy źle w głowach, że żyjemy!”

Hanna Greń
Wydany pisarz
Posty: 236
Wiek: 58

Napisane… i co dalej?

Post#23 » 6 sie 2017, o 10:06

andy pisze:Drugie pytanie. Post, który wystartował ten temat, mówi o wysłaniu ostatecznej wersji do wydawcy i tyle. A czy nie jest tak, że tradycyjny (nie tam jakieś współfinansowanie) po akceptacji przystępuje do fazy "korekty"? Tz. pracy z autorem nad doszlifowaniem, a czasem nawet przeredagowaniem dzieła?


Pisząc o wersji ostatecznej, miałam na myśli wersję, którą autor uzna za dopracowaną na tyle, że można ją zaprezentować. Po wysłaniu oczywiście dalej należy cyzelować ten tekst. Wiem po sobie, że ile bym nie poprawiała, zawsze po pewnym czasie znajduje coś, co chciałabym zmienić, napisać inaczej.
Na szczęście po podpisaniu umowy wydawca podaje autorowi termin, w którym ten powinien dostarczyć wersję tekstu, znowu określoną jako ostateczna. To jest ta wersja, nad którą będzie pracować redaktor, wprowadzając poprawki i sugerując zmiany.
Po skończeniu redaktor wysyła ją autorami do akceptacji, i tu znowu autor ma szansę, by wprowadzić własne, niesugerowane przez redaktora zmiany. Oczywiście musi odnieść się też do uwag redaktora, akceptując je lub nie.
Potem następuje korekta, w której autor na ogół nie uczestniczy, gdyż nie ma sensu, by musiał akceptować poprawienie literówek czy interpunkcji.
Ostatnim spotkaniem autora z własnym dziełem jest otrzymanie pliku już po składzie, podczas którego często dochodzi do drobnych pomyłek czy literówek. To jest ostatnia szansa dla autora, by jeszcze coś zmienić, następnym etapem bowiem jest już drukowanie książki.
I bardzo dobrze, że ostatnia, bo ciągłe czytanie własnych wypocin wywołuje pod koniec odruch wymiotny. ;))
To tyle szczegółów technicznych. Mam nadzieję, że odrobinę rozjaśniłam temat.
Najwięcej zawsze mówią ci, którzy nie mają nic do powiedzenia.

andy
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 42

Napisane… i co dalej?

Post#24 » 6 sie 2017, o 12:51

Dzięki za klaryfikację :)

Awatar użytkownika
Głodzia
zaklęty miecz
zaklęty miecz
Posty: 290
Wiek: 25

Napisane… i co dalej?

Post#25 » 10 sie 2017, o 17:59

szczepantrzeszcz pisze:Popełniłem w życiu jedną książczynę i był to podręcznik w formacie niewiele większym od broszurki.

A cóż to był za podręcznik?
Niebo nad jej głową było tak nieprzeniknione, tak niewyobrażalnie głębokie i bezkresne, że poczuła się malutka i nic nieznacząca.
______________________________
Enya <3
Leo Rojas <3

szczepantrzeszcz
Furia Pustyni
Furia Pustyni
Posty: 1530
Wiek: 52

Napisane… i co dalej?

Post#26 » 10 sie 2017, o 21:12

Opis (trochę beletrystyczny :)) ) pewnej aplikacji z czasów przedwindowsowych. Potem wtargnął Microsoft i aplikacja, a z nią moje wypociny, przeszły do lamusa.

Wróć do „O wydawaniu”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość